Aktualności

powrót do listy

DOMINIKA KULCZYK ZMIENIA ŚWIAT

Polecane |
DOMINIKA KULCZYK ZMIENIA ŚWIAT
DOMINIKA KULCZYK TVN DARIUSZ SZYMURA 1.jpg 

DOMINIKA KULCZYK ZMIENIA ŚWIAT


Dominika Kulczyk już od wielu lat dociera do najdalszych zakątków świata, by pomagać innym ludziom. W programie „Efekt Domina” odwiedza chorych, głodnych, skrzywdzonych przez los i odmienia ich życie. To jednak nie jedyny cel jej działalności. We wszystkich odcinkach udowadnia, że każdy może zacząć zmieniać świat na lepsze i poruszyć pierwszą kostkę domina. W wywiadzie specjalnie dla widzów ITVN wspominając początki swojej działalności filantropijnej, zdradza jak to zrobić, od czego zacząć i jaki sens ma wspieranie potrzebujących.

Kiedy poczuła Pani, że dobroczynność to właśnie to, czym chciałaby się Pani zajmować?

W życiu rzadko jest tak, że w jednej magicznej chwili doznajemy olśnienia i nagle wiemy, co chcemy robić. W moim przypadku również tak nie było. Do wielu kwestii musiałam dojrzeć i pomogli mi w tym rodzice. Wychowywali mnie pokazując jak bardzo ważny jest drugi człowiek. To on stanowił początek i koniec wszystkich ich działań oraz wyborów. Dlatego to, co wiązało się z relacją z drugą osobą, jego potrzebami było dla mnie po ludzku ważne. Zawsze też najbardziej cieszył mnie czas spędzony z kimś w sposób mądry, inspirujący i dobry. W końcu zobaczyłam, że mogę z siebie dać coś więcej, pomóc i po prostu to robiłam. Strategiczna filantropia sprawiała mi ogromną przyjemność. Postanowiłam więc uczynić z tego swoje hobby, a potem zawód. Zgodnie z założeniem, że jeśli kochamy coś robić, robimy to najlepiej na świecie.

Jak się narodził pomysł na stworzenie programu typu „Efekt Domina”?

Koncepcja stworzenia programu „Efekt Domina” wzięła się z potrzeby opowiadania i słuchania historii. Gdybyśmy znali drugiego człowieka lepiej, moglibyśmy być bliżej siebie. Wiedza buduje poczucie wspólnoty i świat, w którym więcej dzieje się dobrego niż złego. Na początku myślałam o reportażu wojennym – bardzo chciałam być korespondentem, przekazywać dalej historie ludzkich dramatów, nawoływać do pomocy innych i starać się chociażby swoją obecnością zmienić zastaną rzeczywistość. Od wyjazdu do Afganistanu i Jugosławii dzieliło mnie naprawdę niewiele. Zwyciężyło jednak poczucie odpowiedzialności, świadomość tego, że mam trochę inne role. W moim życiu pojawiły się też dzieci i to one stały się najważniejsze – chciałam żeby miały mamę. Dopiero, kiedy trochę podrosły okazało się, że wszystkie ukryte pasje wychodzą ze mnie ze zdwojoną siłą i nie ma, co się oszukiwać (śmiech). W międzyczasie zaczęłam intensywnie działać filantropijnie, studiować w tym kierunku, uczyć się. Zaczęłam pomagać, a dzięki programowi inspirować do tego może kogoś jeszcze.

DOMINIKA KULCZYK TVN KAROLINA WOZNIAKOWSKA 2.jpgDOMINIKA KULCZYK TVN KAROLINA WOZNIAKOWSKA 2.jpg

Dlaczego zdecydowała się Pani połączyć działalność filantropijną z reportażem?

 

Program o biedzie, najbardziej wykluczonych osobach żyjących w trudnych miejscach jest praktycznie reportażem z wojny o życie – tym, czym chciałam się początkowo zajmować. Ludzie, których odwiedzam codziennie toczą walkę o miskę ryżu, wodę, bezpieczeństwo, dach nad głową, lekarstwa, godność. To jest wojna z przeciwnościami losu, którą bardzo często godnie prowadzą i nierzadko wygrywają. Czasami niepotrzebne są karabiny i poligon, by rzeczywiście spotkać kogoś walczącego o przetrwanie tak, jakby był pod ostrzałem. Oczywiście działalność filantropijna jest fizycznie bardziej bezpieczna, ale te ludzkie dramaty są naprawdę największego kalibru. Dlatego trzeba ludzi uświadamiać, a żeby to robić, ktoś tę wiedzę musi dostarczyć, przynieść opowieść, otworzyć oczy, poruszyć serca i może zmotywować do działania. Ja właśnie staram się tak robić.

 

Charytatywność fizycznie jest bardziej bezpieczna od pracy korespondenta wojennego, ale psychicznie równie trudna. Jak codzienna działalność przy tak niełatwych historiach wpływa na Pani życie?

Jestem za każdym razem poruszona, zachwycona i zainspirowana ludźmi, których spotykam. Kiedy widzę małą dziewczynkę dzielnie pracującą w szwalni, by zarobić na swój obiad to wiem, że nie ma rzeczy niemożliwych. Konfrontacja z nieznaną dotąd rzeczywistością destabilizuje kręgosłup moralny i przywraca czysty dekalog zasad. Często zapominamy, co jest naprawdę w życiu ważne, nie potrafimy mieć zdrowego dystansu i podejścia do spraw bardziej i mniej istotnych. W momencie, gdy widzi się takie prawdziwie ciężkie i trudne życie, ale dźwigane przez ludzi w sposób niesłychanie godny, odważny i kreatywny powoduje, że bardzo szybko człowiek pionizuje się w kontekście swoich najróżniejszych codziennych żali, oczekiwań, rozczarowań i bardzo pokornieje. Oczywiście nie chodzi o to, że cieszymy się z czyjegoś nieszczęścia, ale doceniamy własne życie i łatwiej wtedy też osadzamy swój wielki zakres problemów w kontekście problemów dziecka, które po prostu nie ma, co jeść. Moja praca to świetna szkoła życia, pokory, wartości, cierpliwości i wielka inspiracja. Ludzie naprawdę potrafią wiele udźwignąć. To motywuje, czasem zawstydza, ale przede wszystkim jest naprawdę czymś niesłychanym. Często wystarczy zwykła historia dziewczynki, prosta opowieść, spojrzenie w oczy i coś się dzieje w nas bardzo ważnego. Dla mnie to dar od losu, bo czasem mam wrażenie, że więcej dostaję niż daję.

DOMINIKA KULCZYK TVN DARIUSZ SZYMURA 3.jpgDOMINIKA KULCZYK TVN DARIUSZ SZYMURA 3.jpg

Takie historie mają miejsce każdego dnia – jak uczulać inne osoby na ludzkie cierpienie?

Nie jest to łatwe, ale między innymi po to powstał program. Chcę pokazać widzom, że ich poziom życia nie jest odzwierciedleniem tego, jak żyje większość ludzi na świecie. „Efekt Domina” narodził się w mojej głowie, żeby otworzyć oczy, przekazać pewnego rodzaju inspiracje. Oczywiście to jest proces, który nie ma 100 - procentowej skuteczności. Jeśli jednak okazuje się, że chociaż jakaś część ludzi po obejrzeniu programu czuje wewnętrzną potrzebę pomagania, zmiany świata na lepsze – to dla mnie największy prezent. Ostatnio podczas realizacji produkcji w Polsce podeszła do mnie młoda dziewczyna. Jeden z odcinków przypomniał jej, jak bardzo kiedyś marzyła o byciu dentystką w Afryce. Kiedy skończyła studia, realizowała tysiące pomysłów, cały czas odpychając w swojej głowie to, co było dla niej najważniejsze, ale jednocześnie trudne. W końcu zdecydowała spełnić swoje marzenia i wyjechać do Malawi. Na tym właśnie polega „Efekt Domina” – historia, wzruszenie, bodziec do tego żeby wstać z kanapy i zrobić coś nowego dla nas samych oraz wszystkich tych, którzy potrzebują pomocy. Najważniejsze, by mówić do ludzi szczerze, otwarcie i żeby ta prawda miała szansę coś zmieniać. Z tego, co wiem takich sytuacji jest bardzo wiele. Oby było ich jeszcze więcej!

 

Pomaga Pani potrzebującym w Polsce i na całym świecie. Które z odwiedzonych miejsc najbardziej zapadło Pani w pamięć?

Każde z tych miejsc jest wyjątkowe, choć tak naprawdę najważniejsi są ludzie i ich życie. Nie chciałabym kosztem jednej historii z drugiej uczynić tej szczególnej. Wszystkie są niesamowite i nauczyły mnie, że pod płaszczykiem innych kultur, języków, różnych kolorów skóry spotyka się człowieka takiego jak ja, ty. Człowieka, który ma podobne marzenia, pragnienia i potrzeby. Ludzie na całym świecie chcą być kochani i godnie traktowani. Kiedy sobie uświadomimy, jak wiele nas łączy, to nagle te wszystkie bariery przestają istnieć.

DOMINIKA KULCZYK TVN KAROLINA WOZNIAKOWSKA 1.jpgDOMINIKA KULCZYK TVN KAROLINA WOZNIAKOWSKA 1.jpg

Edukuje Pani młodych Polaków, że warto, a nawet trzeba zawsze wspierać bliźnich. Jak ocenia Pani naszą gotowość do niesienia pomocy? Czy jako naród mamy w sobie dużo empatii?

Myślę, że mamy w sobie dużo empatii tylko po prostu się jej boimy. Często nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele możemy zrobić czasem bardzo małym gestem. Ludziom wydaję się też, że pomaganie to czynność jednostronna, że nie otrzymają niczego w zamian. Nic bardziej mylnego – pomoc drugiemu człowiekowi spełnia, uwalnia i daje poczucie siły. Polacy bardzo często niepotrzebnie chowają się w pewną osłonę sceptycyzmu. Mamy w sobie mnóstwo bardzo dobrych emocji, gorące serca i jest w nas duży potencjał, by tę temperaturę przekuć na coś pożytecznego.

 

Pomaganie jest naturalnym odruchem?

Naturalnym odruchem człowieka jest empatia. Widzi się to po małych dzieciach, które gdy słyszą płacz, podbiegają. Mamy w sobie potrzebę bycia dla kogoś i z kimś. Nie chcemy, aby tej drugiej osobie działa się krzywda. Jeśli jednak coś złego się przytrafia, odruchowo staramy się pomóc. Tylko rzecz w tym, żeby zobaczyć. Kiedy już to zrobimy, nie zostawimy drugiego człowieka tak po prostu, nie przejdziemy obok niego obojętnie. Najważniejsze, by nie bać się otworzyć oczu.

 

Czy może nam Pani zdradzić swoje plany? Jakie nowe projekty chciałaby Pani zrealizować?

Wkrótce Kulczyk Foundation zrealizuje bardzo duży projekt, nad którym długo pracowaliśmy. Jeśli chodzi o „Efekt Domina” to przygotowujemy już czwartą edycję programu. Ciągle będziemy bazować na tych samych założeniach – otwierać oczy, mówić sercem i zmieniać rzeczywistość. Tym razem jednak ze zdwojoną siłą, bardziej precyzyjną nową tematyką i w trochę innej odsłonie. Zachęcam do oglądania!

 

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Natalia Brajczewska (ITVN)

Na kolejne poruszające odcinki programu „Efekt Domina” zapraszamy w każdą niedzielę o godz. 18.35 (CET – Berlin, Paryż), 18.35 (CDT – Chicago) i 19.35 (EDT – Nowy Jork, Toronto) do ITVN.

Dominika Kulczyk – założycielka i prezes Kulczyk Foundation, Przewodnicząca Rady Nadzorczej Kulczyk Investments, założycielka i wiceprezes Green Cross Poland, prezes zarządu Polsko Chińskiej Rady Biznesu, współzałożycielka Grupy Firm Doradczych Values. Prowadzi działania społeczne dedykowane lokalnym społecznościom w Polsce i za granicą, akcje charytatywne, sponsoringowe i z zakresu ekologii. Od 2014 roku prowadząca program „Efekt Domina” w TVN.

ZAWODOWI HANDLARZE
Następny artykuł:

ZAWODOWI HANDLARZE

tvnpix